fbpx

W 18. odcinku podcastu miałem przyjemność gościć posłankę Beatę Maciejewską, przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany. Porozmawialiśmy o planach tegoż zespołu na rok 2021 (a są bardzo ambitne), o tym co zrobił w 2020, a także dowiemy się czy Beata Maciejewska stosuje konopie. Poruszyliśmy również temat akcji #UniewinnićMariana oraz kilka innych ciekawych aspektów. 

Wolisz czytać niż słuchać?

Podcast do czytania niżej!

Mateusz: Dzień dobry Pani Beato, bardzo dziękuję za przyjęcie zaproszenia. Jest mi bardzo miło. 

Beata: Dzień dobry, również jest mi miło, że jestem w tak zacnym podcaście Otwieramy Oczy. Bardzo się cieszę, że mogę zabrać głos w tym temacie. Dziękuję serdecznie za zaproszenie.

Pani poseł, chciałbym zacząć od pytania dlaczego w ogóle walczy Pani o legalizację marihuany, depenalizację? Dlaczego walczy Pani na rzecz konopi?

– Walczę w sprawie konopi dlatego, że uważam, że regulacje, które dzisiaj obowiązują są oderwane od rzeczywistości. Uważam, że zarówno kwestia marihuany na użytek osób dorosłych, do celów rekreacyjnych, czy też marihuany leczniczej czy konopi siewnej, to wszystko wymaga zmiany. Dlaczego tak się dzieje? Są różne powody, dlatego, że lubię być człowiekiem wolnym, robię to co chcę robić, jednocześnie uważając, iż prawo powinno dobrze funkcjonować, ludzie powinni być wobec siebie sprawiedliwi, że istnieje coś takiego jak indywidualny wybór, ale także solidarność społeczna. Te wszystkie rzeczy, a także moja osobista historia i doświadczenia składają się na te kwestie. Jestem posłanką lewicy, byłam przez szereg lat członkinią Partii Zielonych, więc moja „zielona postawa” jest czymś co zawsze mi towarzyszy. Czemu nie miałabym robić tego w Sejmie? To jest chyba okazja do tego, żeby właśnie to robić. Skoro jest się w Sejmie po tylu latach walki i jak się jest Wiceprzewodniczącą Klubu Lewicy. Po prostu robie to, ponieważ uważam, że tak trzeba.

Rozumiem. Stąd powstał Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany. Jest Pani przewodniczącą, dlatego chciałbym zapytać o kulisy jego powstania. Słyszalne są różne wersje wydarzeń, a to Pani „skrzyknęła” ważne osobistości. Jakie były kulisy powstania Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany i czy były jakieś ciekawe historie z tym związane? 

– Jestem bardzo ciekawa jakie są historie na temat powstawiania tego Zespołu i jego kulisów, ponieważ nie znam żadnych. Sytuacja z punktu widzenia pracy sejmowej jest bardzo tradycyjna. Na początku każdej kadencji tworzą się zespoły lub są reaktywowane te, które istniały poprzednio. Posłowie, którzy interesują się danym tematem, zakładają takie zespoły. Nie pamiętam dokładnie ale potrzebnych jest około kilkunastu posłów do założenia zespołu. Z odpowiednią liczbą posłów można założyć każdy zespół parlamentarny. Jak Pan jest na przykład miłośnikiem meblościanek, znajdzie Pan posłów do utrzymania tradycyjnego stolarstwa, czy wytwórców rękodzieła. Każdy ma prawo założyć taki zespół. Ja założyłam dwa zespoły to jest właśnie Zespół ds. Legalizacji Marihuany oraz Zespół ds. Ochrony Zwierząt Hodowlanych, czyli dwa zielone tematy. Jestem także w zespole do spraw między innymi Zielonego Ładu. To są po prostu moje zainteresowania polityczne i kwestie, którymi w tej kadencji Sejmu chcę się zajmować. Na początku, kiedy zainicjowałam zespół, zapisały się do niego osoby z lewicy, a później także dokoptowały się inne. Zespoły są otwarte, każdy poseł ma prawo do takiego zespołu się zapisać. Dzisiaj są posłowie i posłanki lewicy, są posłowie Zielonych i Platformy Obywatelskiej, z klubu Koalicji Obywatelskiej i także są posłowie z Koła Konfederacji. Więc ten zespół jest wyjątkowy, ponieważ posłowie lewicy i konfederacji rzadko przebywają w jednej przestrzeni politycznej. Chyba, że Biedroń debatuje z Bosakiem, wtedy są razem, ale na zasadzie przeciwieństw. A tutaj mamy kolegów z Konfederacji w naszym zespole. Nawet już się zadeklarowali, którymi projektami ustaw chcą się zajmować, więc jestem bardzo ciekawa jak będzie wyglądała nasza współpraca.

To właśnie pokazuje, że na prawdę walczycie o legalizację. 

– Tak. Mamy też bardzo dużo partnerów społecznych, którzy z nami współpracują. Zapraszamy też na nasze posiedzenia ekspertów, dzięki tej współpracy położyliśmy na stole propozycje projektów ustaw, nad którymi teraz zaczynamy pracować. Projekty te teraz osobiście reklamuję dzięki Pańskiej uprzejmości.

CZYTAJ TEŻ: Jak możesz pomóc jednym kliknięciem?

Powiedziała Pani o kilku partiach. Czy myśli Pani, że jest szansa na zebranie wszystkich partii albo zdecydowanej większości? 

– Najważniejsze jest głosowanie. Moim celem jest zmiana prawa. Ostatnio miała miejsce wyjątkowa sytuacja, bo zostałam zaproszona do programu TVP „Minęła 8” na rozmowę. Najczęściej są to rozmowy typu: „Wy jesteście wrogami Polski” „Nie, to Wy jesteście wrogami Polski” itp. itd. A tu nagle redaktor prowadzący program, zapytał mnie o Zespół ds. Legalizacji Marihuany. Tam byli przedstawiciele i Porozumienia Centrum Gowina czyli Zjednoczonej Prawicy i PSL i Platformy Obywatelskiej, Konfederacji moim zdaniem także. To była rozmowa 40-minutowa, jedna z bardziej merytorycznych, politycznych rozmów jakie w ogóle przeprowadziłam, a już na pewno na antenie TVP. To była wyjątkowa sytuacja, byłam w ciężkim szoku. Wtedy też zobaczyłam kolejną odsłonę poparcia i umiejętności rozmowy na ten temat. Wcześniej, kiedy inicjowałam ten zespół, nie wiedziałam jaka będzie reakcja. Zastanawiałam się czy nie będzie hejtu, jaka będzie reakcja społeczna. Była to mega dobra, pozytywna reakcja. Znacząca większość osób, która się wypowiadała na temat zespołu mówiła, że tak, nareszcie trzeba skończyć z pewnymi rzeczami, czyli na przykład z tym, że za niewielkie ilości ktoś idzie do więzienia, za to, że sobie zapali jointa. To jest przecież jakiś absurd. Więc jakby tu były te pierwsze reakcje społeczne, zresztą poparte są one badaniami. Wolne Konopie zrobiły w lipcu badania, które wskazują na to, iż 64% społeczeństwa jest przeciwko karaniu osób, które mają niewielkie ilości marihuany na własne potrzeby. To jest ogromna zmiana społeczna! Później zobaczyłam to także na własne oczy jako uczestniczka dyskusji z prawicą, bo przecież i Platforma, PSL, PIS i Konfederacja to jest prawica. Okazało się, jeżeli chodzi o marihuanę to jesteśmy po prostu ponad podziałami. Zioło nas łączy.

Kopia Jesteśmy ekipą (5)

– Dokładnie, sam byłem zaskoczony przebiegiem tego programu. Wiadomo, iż były tam delikatne braki i elementarnej wiedzy na temat konopi ale niestety nie spodziewajmy się nie wiadomo czego, ponieważ jeszcze kilka lat ten temat nie był w ogóle poruszany, a jeżeli był to tylko w czarnych barwach. A propos tego właśnie, moje następne pytanie brzmi: jak zmieniła się świadomość polityczna na temat od czasu legalizacji marihuany medycznej lub na dłuższej przestrzeni czasu? Ten program pokazał, że zmieniła się bardzo.

– Tak, zmieniła się bardzo. Mnie zależy bardzo, żeby nie drogą skandalizującą czyli nie krzyczeć „aaa, marihuana dla wszystkich. Uprawiamy ją!”. Temat został oswojony, ludzie wiedzą mniej więcej o co chodzi. Chociaż jak wparowałam z krzakiem konopi do Sejmu, bo tam robiliśmy sobie zdjęcia do akcji #UwolnićMariana, miałam piękny bukiet, który stał zresztą w sekretariacie Klubu Parlamentarnego Lewicy przez tydzień na biurku przy samym wejściu. Reakcje były różne, wszyscy patrzyli na ten krzak, niektórzy pytali: dlaczego stoi tu ta roślina?, więc to pokazuje, że wiele ludzi nie wie, iż konopie siewne mogą stać sobie spokojnie jako bukiet u nas na biurku i to z niczym złym nie powinno się kojarzyć a jednak się kojarzy. Więc z jednej strony ludzie są oswojeni ale z drugiej myślę, że nadal niewiele wiedzą na ten temat. Natomiast już można o tym rozmawiać. Chociaż cieszę się, że są w różnych partiach politycznych takie osoby, tak jak u nas, które należą do zespołu parlamentarnego. Jest na przykład w Koalicji Obywatelskiej Urszula Zielińska, która pełni funkcję naszego sekretarza zespołu. Na pewno robi w „swoich szeregach” bardzo dobrą robotę, bo Schetyna ostatnio się wypowiadał, że dekryminalizacja marihuany to jest temat zastępczy. Dlatego mam nadzieję, że cała dyskusja o trzech projektach czyli dekryminalizacji niewielkich ilości, nowelizacji ustawy o marihuanie medycznej a także zmianę przepisów dotyczących konopi siewnych, że to oswoi tych polityków starszej mentalności. Tu nie chodzi o wiek, tu chodzi o pewną mentalność. To może oswoić ich z tym, że nie mogą reagować jakby byli średniowiecznymi mnichami, którzy będą zaraz palić na stosie marihuanę i czarownice, które tym ziołolecznictwem działają. Schetyna mi przypomina takiego zaściankowego reprezentanta pewnej konserwy. To nie jest już czas na takie rozmowy, że nie wiadomo, że to jest temat zastępczy. Ta polityka, ta narkopolityka, która została wprowadzona nie przynosi po prostu efektów. Jest tak wiele zagrożeń innego typu, są dopalacze, które działają zabójczo. To jest po prostu zabójstwo. Można je było kupić wszędzie na mieście. Alkohol można kupić wszędzie o każdej porze dnia i nocy. A roślinę, która na prawdę ma niewielkie skutki, nie można powiedzieć, że żadnych, ale zdecydowanie mniejsze niż dopalacze czy alkohol, skutki zdrowotne jest zakazana i traktowana jako temat tabu. To jest dla nas temat. Ludzie idą do więzienia za to, są karani, łamane są ich życia, bo policji jest bardzo łatwo złapać jakiego małolata ze skrętem. Powiększają im się dzięki temu statystyki. Co to jest za przestępstwo, że nie ma osoby, która jest poszkodowana? Posiadanie niewielkiej ilości marihuany na własny użytek jest przestępstwem, gdzie nie ma osoby poszkodowanej. To jest jakiś absurd.

 W Stanach Zjednoczonych mniej więcej połowa przestępstw dokonywana jest pod wpływem alkoholu. A tutaj jedynym przestępstwem jest fakt posiadania. Mówi Pani o projektach poselskich. Poruszmy temat planów na 2021 rok względem konopi. Są planowane na 20 kwietnia, na Święto Konopi Indyjskich do złożenie projekty. Możemy porozmawiać o szczegółach tych projektów, na czym mają polegać, bo mówiła Pani o 3?

– Zaczęliśmy pracę na ten temat. Bardzo chętnie opowiem Panu w zarysie o tym. Pierwszy projekt za który ja odpowiadam to jest dekryminalizacja niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Możliwe są 3 drogi prawne: depenalizacja czyli jest to nadal czyn zakazany ale niekarany, dekryminalizacja czyli przestaje to być czynem karalnym i legalizacja. Z tych 3 dróg poszliśmy drogą wskazaną wcześniej przez Wolne Konopie, bo z nimi współpracujemy. Chcemy dekryminalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Tak, żeby ludzie, którzy będą chcieli zajarać sobie jointa albo uprawiać na parapecie w swoim biurze poselskim albo u siebie w domu, żeby w obliczu prawa mogli to robić. Uważamy, że tak powinno być. Oczywiście mówię tutaj o osobach dorosłych. Teraz główna kwestia: chcemy ustalić z różnymi partnerami, co to są niewielkie ilości, bo o to idzie największy spór w tej chwili. Wolne Konopie mówiły o 4 krzakach i 30 gramach. 4 krzaki to jest okej, ale 30 gram to dosyć dużo. Najczęściej w Europie są to dużo mniejsze ilości, bo około 5 gram na własny użytek. Ostatnio też spotkałam się z taką opinią prawną podczas rozprawy, iż sędzia stwierdził, na własny użytek to są 2 dawki konsumenckie czyli, że mogę zapalić sama i ktoś ze mną. Czyli 2 dawki konsumenckie, jednorazowe. 30 gram to nie są 2 dawki konsumenckie. Teraz będziemy o tym debatować. Do końca grudnia 2020 roku spiszemy główne założenia ustaw, także tej. Mniej więcej od 10 stycznia będziemy je konsultować bardzo szeroko. Ja też zwróciłam się do Biura Analiz Sejmowych, to jest biuro zajmujące się robieniem analiz na potrzeby posłów, o przekazanie regulacji na temat tej kwestii. To jest jedna rzecz- dekryminalizacja niewielkich ilości na własny użytek, druga to jest marihuana lecznicza. One się ze sobą trochę łączą, ponieważ ludzie, którzy są chorzy na różne schorzenia na przykład cierpią na bezsenność albo mają Alzheimera czy mają chorobę nowotworową oni korzystają z marihuany leczniczej, która jest bardzo droga i nie jest dostępna w aptekach. Są osoby, których nie stać na leki. Jestem z lewicy i uważam, że takie lekarstwa powinny być cenowo dostępne. Nie może tak być, że jedne lekarstwa są dostępne dla bogatej posłanki a drugie są niedostępne dla osoby chorej na nowotwór, która mieszka w małej miejscowości i zarabia najniższą krajową. Nie powinno tak być. Więc dostępność cenowa i dostępność w danym miejscu! Osoby chorujące na nowotwór potrzebują 1 gram marihuany dziennie, to jest 30 gram na miesiąc. Jedne osoby potrzebują mniej, inne więcej. To zależy od różnych czynników, ale nie może być tak jak jest teraz! Że nie można uprawiać marihuany w Polsce, przez co jest ona bardzo droga, niedostępna cenowo dla większości z nas, trzeba na nią długo czekać i wtedy ludzie co robią? Hodują sobie krzaki na własne potrzeby w domu. To jest kwestia międzyinnymi naszej akcji #UwolnićMariana, pacjenta z Bydgoszczy, który od lat cierpi na nieuleczalną chorobę, której objawy uniemożliwiały mu funkcjonowanie. Marihuana umożliwiła mu funkcjonowanie, otworzył firmę, działa w społeczeństwie, płaci podatki, jest człowiekiem niepopełniającym żadnych przestępstw oprócz tego, że chce się leczyć. Pewnego dnia do domu Mariana zapukała policja i zarekwirowała jego 4 krzaki. Człowiek jest oskarżony o posiadanie dużych ilości marihuany, za co mu grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Czy to nie jest absurd? Gdzie tu jest szkodliwość społeczna czynu? Posiadając recepty z nich nie korzysta, ponieważ są one za drogie. Gdybym miała zapłacić 1000 zł miesięcznie czy 1500 za lekarstwo to na prawdę jest to bardzo dużo. Rocznie jest to prawie 20 tysięcy złotych. To trzeba nie mieć żadnej wyobraźni w jakich warunkach żyją ludzie, żeby proponować takie ceny. Chciałabym, aby marihuana na własne potrzeby rekreacyjne dla osób dorosłych była dostępna. Żebym mogła mieć kilka krzaków tak jak mówię, w biurze poselskim albo w domu albo gdziekolwiek indziej albo w ogródku i żeby każdy człowiek, który jest dorosły, mógł mieć. Tak jak można sobie zrobić nalewkę wiśniową, bo to jest uważam, mniej więcej to samo. Uważam, że źródłem marihuany leczniczej powinna być apteka. Dostępność i taniość oraz możliwość uprawiania marihuany powinny być w Polsce. Wtedy ta medyczna inaczej jest dystrybuowana przez państwo a ta rekreacyjna jest uprawiana tak jak nalewka wiśniowa. A trzeci projekt ustawy dotyczy konopi siewnych i ich psychoaktywnego THC. Zgodnie z polskim prawem, tego THC nie może być więcej niż 0,2%. To powoduje różnego rodzaju problemy. Poza tym, aby ktoś mógł posiadać konopie siewne, musi się na to zgodzić burmistrz lub prezydent miasta. Obostrzenia są w bardzo niskim odsetku THC. Jeżeli roślina się zestresuje, ta z brzegu lub ta ze środka, może wówczas ten współczynnik przekroczyć. Rolnik, który uprawia konopie do celu, na przykład robienia z tego opakowań na laptopy albo materiałów budowlanych nagle staje się kryminalistą. Mamy samych kryminalistów. Kryminalistami są chorzy, którzy używają marihuany, kryminalistą jest osoba, która chce zapalić jointa. Kryminalistą jest osoba, która chce z konopi zrobić opakowanie na laptopa. To jest absurd. Rolnik, który uprawia konopie jest przestępcą. Przychodzą i skuwają go kajdankami za uprawę. Uważam, że cała kwestia konopi czy to indyjskich czy siewnych jest przejawem przekroczenia wolności człowieka i prawa rozsądku. Ja o to walczę, nie chcę robić wielkiej rewolucji. Chcę, aby był rozsądek. Kończąc o THC, chcemy, aby ten limit był zwiększony. W innych krajach jest on wyższy. Jeżeli będzie on zwiększony, możliwe będzie stosować różnego rodzaju upraw. Rynek jest mega rozwijającym się rynkiem. Przypomnę kazus Maćka Kowalskiego i Kombinatu Konopnego, który sprzedał kilka tygodni temu na aukcji crowdfunding’owej udziały w swojej firmie. Miał on limit i mógł sprzedać udziały za 1 mln euro czyli 4 mln 200 tys złotych. Sprzedał udziały w 42 minuty, ustanawiając tym rekord prędkości sprzedaży crowdfunding’owej w Polsce.

SŁUCHAJ LUB CZYTAJ TEŻ: #19 Czego nie wiecie o Maćku Kowalskim? – Maciej Kowalski

– Pobił taką markę jak Wisła Kraków, którą chyba każdy Polak zna. Dlatego właśnie konopie są bardzo przyszłościowym, ale i przeszłościowym rynkiem. Ta przeszłość została troszeczkę zapomniana. Tak jak Pani Poseł mówi, zwiększenie THC spowoduje możliwość uprawiania większej ilości odmian oraz modyfikacje aspektów zdrowotnych. Poruszyła Pani temat Pana Mariana, pacjenta chorego na HIV. Odbywa się teraz akcja #UniewinnićMariana. Politycy i nie tylko robią sobie zdjęcia z jakimś gadżetem konopnym, z bukietem i z podpisem #UniewinnićMariana. Cel jest jak najbardziej szczytny, ponieważ jak Pani mówiła, grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Była Pani obecna na rozprawie sądowej Pana Mariana. Na jakim etapie jest aktualnie ta sprawa? Na czym stoimy? Sam pomagam aktywistycznie w tej akcji, promując film „Cannabis News” na Facebooku. Chciałbym spytać jak wygląda aktualnie sprawa Pana Mariana? Kiedy jest następna rozprawa? Czy jest szansa na uniewinnienie?

– Sprawa Pana Mariana toczy się od 2 lat. Byliśmy na tej rozprawie w październiku. Ona trwała dosyć krótko, ponieważ nie pojawili się biegli. Kolejna sprawa miała być na początku grudnia, ten termin jednak został przesunięty na koniec miesiąca, ze względu na COVID. Też nie wiem, czy nie zostanie przesunięty jeszcze dalej. Wtedy mogliśmy uczestniczyć w 2 osoby, byłam ja i posłanka Scheuring-Wielgus. Jak będzie teraz zobaczymy. Takich pacjentów jak Pan Marian jest w Polsce wielu. Byłam na odczytaniu wyroku innej pacjentki, która też hodowała na własne potrzeby marihuanę medyczną. Została uznana za winną, ta kara nie była duża ale jednak była. Sędzia zwróciła uwagę na to, iż jest to niezgodne z obowiązującym prawem. Patrzyła tak na mnie wymownie, jakby sugerując, że trzeba to natychmiast zmienić. Sądy są niezwisłe, nie mogę jako polityk szarpać sędziów i mówić im co mają robić. Możemy natomiast stanowić lobby, póki prawo nie zostanie zmienione. Oczywiście wszystko zależy od partii rządzącej. To zależy od PiS’u. My robimy wszystko, żeby PiS pozwolił tym ustawą w ogóle pojawić się na wokandzie sejmowej czyli aby Pani Marszałek pozwoliła na procedowanie, kiedy zostaną one już złożone i żeby zostały one przegłosowane. Dlatego też jest pakiet tych 3 ustaw, aby pokazać jak to się ze sobą łączy, że są to racjonalne zmiany. Ale czy PiS będzie chciał to zrobić- nie wiem. Jedną z takich rzeczy jest właśnie pokazywanie kazusu Pana Mariana. Mnie by bardzo zależało, aby Pan Marian spotkał się kiedyś z Marszałkiem Terleckim, który jest znanym hippisem i marihuanistą. Może w ten sposób można by było przekonać chociaż niektóre osoby z PiS’u, że trzeba dokonać takich zmian. Tak na prawdę chcemy pokazać absurd tej sytuacji. Mamy nadzieję, że pani sędzia uwzględni tę naszą perspektywę, którą trąbimy na lewo i prawo, pokazując nasze argumenty. Gdyby nas nie było, a szczególnie posłów i polityków, to można by było uznać, że jest to jakiś marginalny problem. My się w to angażujemy. Przez to, że jesteśmy posłami, nadajemy pewnym problemom większą rangę. W ogóle interweniuje w wielu rzeczach, które mogą się wydawać drobne. Ale nadawana jest im większa ranga dlatego, że mamy status posła. Dzięki temu to zaczyna funkcjonować inaczej w społeczeństwie. Przykładamy się do tego, aby zmienić prawo. Oczywiście chcielibyśmy, aby Pan Marian został uniewinniony. Czy są na to szanse? Nie chciałabym się w tej chwili na ten temat wypowiadać. Robimy wszystko, aby jak najbardziej załagodzić tę możliwą karę.

Kopia Jesteśmy ekipą (6)

– Dlatego też bardzo ważne jest robienie sobie tego zdjęcia czy udostępnianie go na portalach społecznościowych

– Tak, ja nawet wparowałam z tym krzakiem do Parlamentu. Zachęcałam ludzi w różny sposób do tego, aby robili sobie zdjęcia. Kilkanaście osób zrobiło sobie zdjęcia na korytarzach Sejmu, między innymi Robert Biedroń-szef Wiosny, czy Rzecznik Prasowy naszego Zespołu Lewicy Anna Maria Żukowska itp. itd. My akurat mieliśmy możliwość, aby zrobić to w Sejmie, ale bardzo dużo ludzi robi sobie zdjęcia z nakładką z krzakiem konopi.

– To jest bardzo ważne, ponieważ dzisiaj w Internecie jest ogromna siła. A ta akcja jest akcją internetową z hashtagiem Uniewinnić Mariana (#uniewinnićmariana). Zachęcam wszystkich czytelników do popchnięcia akcji dalej. Sprawa Pana Mariana to jest bardzo ważny moment, ponieważ medyczna marihuana została zalegalizowana. Rozmawiałem w odcinku #16 z Dorotą Gudaniec, która ma chore dziecko na zespół Downa oraz padaczkę lekooporną. Wraz z dr. Markiem Bochańskim leczyła dziecko nielegalnie konopiami, gdzie zrobił się wokół tego duży szum. Oczywiście była to praca aktywistyczna Wolnych Konopi. Emocje wpływają bardzo na ludzi. Widzimy właśnie człowieka, który jest absolutnie normalny, posiada własną firmę, chce żyć i się leczyć. Emocje mogą zdziałać naprawdę duże rzeczy tak jak w przypadku Doroty Gudaniec, która uratowała życie swojemu dziecku. Dziecko było w śpiączce, Dorota zaczęła nielegalnie podawać konopie i dzięki temu uratowała jemu życie. W przypadku Pana Mariana bardzo fajne jest to, że odważył się powiedzieć o swojej chorobie głośno i jest twarzą tej akcji. Z mojej strony ogromny ukłon dla niego.

– Z mojej strony także. Chciałabym przypomnieć, iż na lewicy był Rzecznik Prasowy Tomasz Kalita, który miał guza mózgu nieoperacyjnego. On też bardzo lobbował na rzecz tego, aby móc posiadać niewielkie ilości marihuany na własny użytek leczniczy. Niestety zmarł ale wracamy do tej postaci, żeby pokazać, że to naprawdę pomaga. Do mnie zwracają się mamy dzieci chorych na padaczkę lekooporną i ja walczę o refundację tych leków, ponieważ ich zwyczajnie na to nie stać. Kiedy matki nie stać na lekarstwo, które jest skuteczne dla jej dziecka jest okrucieństwem ze strony państwa.

– Marihuana w aptece kosztuje nawet 70 zł za 1 gram. Jest to absurdalna cena. Tak jak Pani mówi, te uprawy w Polsce byłyby przełomowe w pewnym sensie. Cena spadłaby bardzo. A poza tym moglibyśmy na tym zarabiać. Sama często Pani mówi, że moglibyśmy zarobić dzięki konopiom. To jest około 10 mld złotych rocznie. W dobie pandemii to bardzo by pomogło skarbowi państwa.

– Oczywiście, zgadam się z tym. To prawo, które aktualnie panuje jest oparte na stereotypach i uprzedzeniach a nie na racjonalności państwa. To należałoby zmienić.

– Powoli kończąc, chciałbym zapytać: Czy sama Pani korzysta z produktów konopnych, na przykład kosmetyków, olejów CBD albo w ogóle medykamentu? Bo w tym programie na TVP, co jest ciekawe, okazało się, że jeden z posłów leczył się medyczną marihuaną co dla mnie było zaskoczeniem. Więc coś dobrego zaczyna się dziać w tym temacie. A Pani korzysta?

– Tak, korzystam. Mam ziołowe mieszanki Kombinatu Konopnego, które dobrze wpływają na koncentrację, na dobry nastrój. Także mam rzeczy kosmetyczne takie jak kremy do twarzy itp. Nie korzystam leczniczo, ponieważ nie choruję. A przynajmniej nic o tym nie wiem. Ale w kwestiach dodatkowych czyli takich kosmetycznych i wzmacniających koncentrację jak najbardziej polecam. Są skuteczne, jestem skoncentrowana na swojej pracy. Jeżeli ktoś dużo pracuje i chce efektywnie to robić, to ja jestem żywym przykładem, że konopie pomagają.

SŁUCHAJ LUB CZYTAJ TEŻ: #3 Podstawy stosowania leczniczych konopi – mgr Eryk Gontarz

 Ja również polecam produkty konopne, ponieważ bardzo pomagają. Dziękuję bardzo za przyjemną rozmowę. Życzę oczywiście powodzenia, trzymam kciuki za rok 2021.

– Dziękuje bardzo, Panu również życzę wszystkiego dobrego. 

Na koniec zapraszam do wzięcia udziału w konkursie. Do wygrania naprawdę wiele wartościowych nagród. Szczegóły w podcaście w 37:50 minucie nagrania. Jeśli uważasz, że robię dobrą pracę zapraszam do obserwowania mnie na moich social media (Facebook oraz Instagram). A jeśli chcesz mi bardziej pomóc, to zachęcam do wspierania mnie w serwisie Patronite. Nawet symboliczna piątka bardzo mi pomoże. Dziękuję serdecznie! 

Podcasty o podobnej tematyce:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry